Wiek XXI powinien zostać ogłoszony w mediach epoką wielkiego odchudzania. Odchudza się, kto może i gdzie może. Kluby fitness działają nawet 24 godziny na dobę, bo i o drugiej nad ranem, w opinii niektórych, dobrze jest dbać o linię. Internet wypełniają sugestie setek diet. Z billboardów arogancko spoglądają anorektyczne modelki, które żywią się sałatą i miłością tłumów. Ciągle słyszy się o zdrowym trybie życia i konieczności ruchu.
Maxi-rozmiar = maxi-porcje

Z drugiej strony koncerny i korporacje za wszelką cenę walczą o przyrost wagi swoich klientów i uzależnienie ich od jedzenia. A to, między innymi, za sprawą wszechobecnych fast foodów, pięknie opakowanych słodyczy i… gigantycznych lodówek. Taka dwudrzwiowa lodówka to w gruncie rzeczy spore zagrożenie dla smukłej linii. W epoce dobrobytu właściciel ogromnej lodówki podświadomie będzie dążył, by wypełnić ją po same brzegi. Bo do tego właśnie prowokuje lodówka zmyślnie stworzona przez znawców psychologii sprzedaży i ludzkiej natury. Tak to, niestety, działa, choć, wielu pewnie się na takie postawienie sprawy nie chce zgodzić. Niemniej - w pięknej, nowoczesnej lodówce zmieści się gigantyczna ilość, czasem nie całkiem potrzebnego, jedzenia. A żeby się produkty nie zmarnowały, trzeba je zjeść w możliwie krótkim czasie. Co za tym idzie – spore ilości jedzenia przeradzają się w duże porcje obiadu. W efekcie kupuje się naczynia o większej pojemności, więc je się więcej. I tu cała dieta bierze w – przysłowiowy – łeb.
Mądre odchudzanie z garnkami Silit
Nie da się zwalczyć wszystkich pułapek, które zastawiają na nieświadomego człowieka wielkie korporacje. Często nawet nie ma się o ich istnieniu pojęcia i robi się to, czego życzą sobie producenci. Jednak, da się rozsądnie dbać o zdrowie i smukłą sylwetkę.
Specjaliści z zakresu żywienia razem z badaczami ludzkiego mózgu doszli do wniosku, że "je się oczami" – prawdziwe nasycenie jedzeniem rodzi się… w mózgu. Czyli nie w ilości, ale jakości gotowanych potraw tkwi tajemnica mądrego żywienia i odchudzania.
Świadomie piszemy wielce tendencyjny pean na cześć naczyń
Silit – garnków o bardzo niewielkich pojemnościach i wymiarach, które w
odchudzaniu doskonale pomagają. Zestaw maleńkich
naczyń marki Silit – bajecznie kolorowa seria miniMAX czy stalowa, estetyczna VariaNova to współczesne dzieła mądrej technologii. Gotowanie w takich naczyniach to przejaw zdroworozsądkowego podejścia do
diety i preferencji kulinarnych.
Garnki z serii miniMAX mają zaskakującą dla wielu pojemność – 1,5 i 1,9 litra. Patelnia ma średnicę zaledwie 16 cm.
Typowo polskie myślenie, sięgające sarmackich tradycji uginających się pod tłustym i ciężkostrawnym jedzeniem stołów, każe nazywać serię miniMAX garnkami dla singla bądź dwuosobowej rodziny. Nic bardziej mylnego – w mini-garnkach można swobodnie ugotować obiad dla czterech osób. I to taki obiad, po którym nikt nie będzie głodny. Nie dość tego, obiad przygotowuje się w doskonale mądrych antyalergicznych i antybakteryjnych naczyniach z powłoką Silargan (o której pisaliśmy w innych artykułach).
Podobnie doskonale odchudza gotowanie w zestawie naczyń VariaNova. Przemyślnie dbający o podniebienie i sylwetkę pasjonatów jedzenia Silit proponuje w firmowym zestawie dwa garnki o pojemności 1,4 i 1,8 litra i patelnię o średnicy 16 cm. Co zjawiskowe, cały komplet naczyń mieści się w eleganckim, raptem 25 centymetrowej wysokości pudełku! Dla osób sztucznie i na wyrost przyzwyczajonych do ogromnych, wielolitrowych garnków, taki zestaw jest zjawiskiem w pierwszym odruchu nie do zaakceptowania.
Jednak po, z przekąsem i niedowierzaniem ugotowanym obiedzie, przychodzi objawienie. Nie trzeba gotować pięciu litrów zupy, by rodzina była syta.
Mózg karmi żołądek
Niezależnie od tego, jak ktoś będzie protestował, to nie żołądek a mózg decyduje o tym, kiedy i czy jest się najedzonym. Mózg postrzega to, co znajduje się na talerzu, jako całość, która zaspokoi głód.
Więc – zamiast 40 dkg ziemniaków można zaproponować połowę, która – co zjawiskowe – nasyci mózg na dłużej, niż większa ilość jedzenia. Cała kwestia w tym, że duża ilość pożywienia "rozpycha" nadmiernie żołądek. I choć jest się sytym, po niedługim czasie mózg przesyła informację o pojawiającym się głodzie i łaknieniu. Bo mimo iż zjadło się potężny obiad, mózg szybko zgłodnieje, bo organizm ludzki jest zaprogramowany na kilka – optymalnie 5! – posiłków dziennie. Więc w efekcie – pora na podwieczorek. Równie wystawny jak obiad.
Istotą malutkich naczyń marki Silit jest wymuszenie tak racjonalnego systemu żywienia, by można było zaspokoić głód bez obawy o przyrost wagi ciała. I, prosimy wierzyć, ten prosty eksperyment daje zjawiskowe rezultaty. Nie zajdzie tu, przede wszystkim, "efekt jo-jo" – dramat odchudzających się, którzy po spartańskiej diecie wracają do tradycyjnego stylu jedzenia. I znowu tyją.
Małe naczynia Silit – miniMAX, czy
VariaNova nie pozwolą zniszczyć efektów odchudzania. Będą narzucały stosowanie najbardziej racjonalnej diety – jedzenia niewiele, a częściej, by mózg cały czas czuł się nasycony. Wtedy chudnie się szybko, niemal automatycznie, jedząc to, co się lubi, bez stosowania czasem wyjaławiających organizm diet.
Ceniący tych, którzy chudną jedząc, przeciwnik najadających się "na zapas" - sklep www.smakprostoty.pl poleca odchudzające naczynia marki Silit.
Krystian Wawrzyczek – technik technolog żywienia zbiorowego
Joanna J. Gawlikowska