Menu strony

Przyjaźń w kociołku topiona – fondue jednoczy smaki

"A potem żyli zgodnie i szczęśliwie, jedząc z jednego kociołka". Tak mogłaby kończyć się współczesna baśń o fondue – scalaczu przyjaźni.

Szkoda, że jeszcze nikt jej nie napisał, ale wierzymy szczerze, że i na nią przyjdzie kiedyś czas. Bo fondue, jako nowoczesne zjawisko kultury cieszy się coraz większym gronem wielbicieli. I trudno się dziwić, bo wspólne przesiadywanie z przyjaciółmi na tarasie czy pod gruszą, maczanie warzyw, mięsa czy chleba w serowym sosie, jadanie z jednego kociołka, to przyjemność do niedawna zarezerwowana tylko dla niektórych…

Posiłek górali (i rozbójników)
fondue
Wszystko zaczęło się w szwajcarskich górach, gdzie ich mieszkańcy szykowali zimą pożywne posiłki z sera. Danie było proste w przygotowaniu, a przy tym smaczne, dostarczające białka i tłuszczu potrzebnego ludziom, którzy ciężko pracowali w górach. Można przypuszczać, że gdyby w dawnych czasach przenikanie kultur zachodziło sprawniej, najprawdopodobniej i Janosik jadałby chętnie fondue. Czyli – jak widać, wszystko zaczęło się od ludzi niezamożnych, ciężko pracujących, nie mających ani możliwości, ani świadomości szykowania wysublimowanych potraw. Co ciekawe i zabawne, ewoluując przez wieki, fondue stało się jednym z elementów wytwornego spotkania w gronie przyjaciół.

Przyjaźń w kociołku topiona
Słowo fondue (z fran. - topić się) tłumaczy istotę samego naczynia, którego podstawowym elementem jest garnek-kociołek zwany "caquelonem". Przygotowanie posiłku, również noszącego nazwę fondue, jest stosunkowo proste, choć czasochłonne. Jednak urok leży w tym, że wszystko dzieje się na oczach współbiesiadników.
Jeden z przepisów podpowiada, żeby ścianki caquelona posmarować czosnkiem, potem roztopić w nim masło i wymieszać je z mąką. Później należy dodać mleka i wrzucać do kociołka kawałki sera, np. ementalera oraz gruyere'a. Kiedy całość roztopi się i nabierze jednolitej konsystencji, należy doprawić fondue do smaku przyprawami i ziołami. Grubo krojone kostki chleba lub kawałki mięsa – np. pieczonej czy duszonej wołowiny – moczy się w serze, korzystając ze specjalnych, z reguły numerowanych widelczyków.

Współczesne wariacje na temat fondue
fondue
W czym przyrządzać fondue? Współcześnie wybór fondue jest wielki, różnorodny i złożony. Każde fondue posiada palnik, na którym stawia się caquelon. I on powinien stanowić podstawowy przedmiot rozważań. Warto zwrócić uwagę na jego pojemność, na materiał, z którego został wykonany.

Rynek producentów fondue z prawdziwego zdarzenia oferuje caquelon z najróżnorodniejszych materiałów, od stali szlachetnej począwszy (jak fondue niemieckiej firmy Blomus, szwajcarskiej firmy Bodum czy duńskiego Stelton'a). Dla bardziej wymagających niemiecka firma Silit proponuje caquelon z pierwszego na świecie "myślącego" materiału – Silarganu®, który charakteryzuje się właściwościami antyalergicznymi i antybakteryjnymi.

fondue
Autor: Blomus, Bodum, Silit, Stelton
Jeszcze inną alternatywę oferuje szwajcarska marka Bodum. Tu w stalowym kociołku mieści się drugi, szklany caquelon. Dzięki temu mycie wyjmowanego wkładu do kociołka jest bardzo proste i szybkie.

Czasem w skład zestawu do fondue wchodzi też cała zastawa – oprócz caquelon'a, palnika i widelczyków można dostać ciekawie dzielone na części talerzyki i miseczki. Taki komplet proponuje niemiecka firma Blomus.

Tworzenie zestawów do fondue z prawdziwego zdarzenia to przywilej znanych marek zajmujących się od lat produkcją światowej klasy naczyń, czy akcesoriów kuchennych bądź wyposażenia jadalni. Takie fondue dostarczy nie tylko radości z niezwykle oryginalnego posiłku, ale da też przyjemność z obcowania z wybitnym designem. Będzie gwoździem programu – ogrodowego party czy tarasowego lazy time.



Niezdara pokutuje
fondue
Fondue to nie tylko radość spotkania z przyjaciółmi, nie tylko czas delektowania wybornym serowym sosem, ale i czas raczenia się dobrym trunkiem. Samo fondue jest ciężkostrawne, więc towarzyszy mu wspomagające trawienie i przemianę materii wino. Warto wiedzieć, że na imprezę z fondue w roli głównej wskazane jest się zaopatrzyć w butelkę dobrego wina. A to z tej przyczyny, że jeśli ktoś utopi swoją kostkę pieczywa lub mięsa w serowej masie, zostanie okrzyknięty przez roześmianych współbiesiadników niezdarą. Taka właśnie jest tradycja fondue. Zgodnie z jej zasadami niezdara wkupuje się ponownie w łaski towarzystwa, otwierając butelkę dobrego wina. Warto przynieść ją ze sobą na fondue, jako że posługiwanie się widelczykami nie należy – na początku – do najłatwiejszych.



Scalający przyjaźnie, wierny góralskiej tradycji serowych degustacji sklep www.smakprostoty.pl zaprasza na wspólną biesiadę.

Joanna J. Gawlikowska
Krystian Wawrzyczek
2009-02-03 15:28:03