Sylwestrowe szaleństwo to kilka godzin szampańskiej zabawy i drugie tyle żmudnego sprzątania, gdy impreza już się skończy. Jak zaplanować sobie pracę, by pierwszego dnia nowego roku w całości nie poświęcić na porządki? Jest na to kilka sprawdzonych sposobów.
Liczba gości ma znaczenie. Sprzątanie po imprezie, na której bawiło się kilkadziesiąt osób różni się od porządkowania po kameralnej prywatce, to oczywiste. Ale bez względu na ilość znajomych, których zaprosiłeś do wspólnego witania Nowego Roku, nie pozwól, by twoje
mieszkanie następnego dnia przypominało pobojowisko. Warto ustalić pewne zasady i w żartobliwy sposób przekazać je wszystkim uczestnikom imprezy, na przykład wywieszając kartkę z "przykazaniami balangowicza" w widocznym miejscu w kuchni. Każdy z gości powinien wiedzieć o tym, że sprzątając po sobie w trakcie zabawy, bardzo ułatwi pracę gospodarzowi, gdy szaleństwa sylwestrowej nocy dobiegną już końca.
Na udanej imprezie nie może zabraknąć
bufetu, a co za tym idzie –
naczyń i
sztućców. Rozsądek podpowiada, że przy większej liczbie gości lepiej oszczędzić sobie uciążliwego zmywania i zainwestować w jednorazowe zestawy – tekturowe lub plastikowe – które w trakcie wieczoru składamy w wyznaczonym do tego miejscu, a po skończonej imprezie wrzucamy do przygotowanych wcześniej worków na odpady. Te muszą być odpowiednio wytrzymałe (takie znajdziecie na przykład w ofercie marki
Paclan), by bez problemu udźwignąć ciężar szklanych pozostałości po szampańskiej zabawie. Gdy wszystko trafi już we właściwe miejsce, wystarczy worek związać, wynieść i zapomnieć o tym, że jeszcze niedawno mieszkanie tonęło w tackach, kubeczkach i całej masie okolicznościowych
ozdób. Z
konfetti poradzi sobie każdy
odkurzacz, a z podłogą niezawodny zestaw – wiadro plus
mop. Kompletując dzień wcześniej akcesoria, dzięki którym szybko doprowadzisz mieszkanie do porządku, przekonasz się, że nie ma nic przyjemniejszego, niż poczuć się gospodarzem szampańskich szaleństw. Nawet wówczas, gdy liczba gości nieco wykroczy poza twoje plany….