Menu strony

Cichy chaos

cichy chaos
Autor: VIVARTO & ART-HOUSE
Pietro, producent filmowy, ratuje przed utonięciem kobietę. Po powrocie do domu dowiaduje się, że jego żona umarła. Zostaje jedynym opiekunem 10-letniej córeczki Claudii.

Mężczyzna musi przystosować się do całkiem nowej sytuacji i nauczyć najprostszych, codziennych czynności. Wycofuje się z szaleńczego pędu, który towarzyszył mu w pracy, zaczyna szukać siebie, a przede wszystkim całe dnie spędza siedząc na ławce w parku obok szkoły córki. Tu spotka się z przyjaciółmi, pije kawę, rozmyśla. Tu na nowo rodzi się jego świat…

"Cichy chaos" to stan umysłu, w którym znajduje się Pietro po śmierci żony. Ból i zagubienie powoli zmieniają się w spokój i zrozumienie. Pietro zaczyna patrzeć na świat zupełnie nowymi oczami. Znajduje klucz do duchowego odrodzenia i uczy się kochać życie.

CICHY CHAOS
Tytuł oryginalny: Caos calmo
premiera: 24 lipca 2009
produkcja: Włochy/ Wielka Brytania 2008
czas projekcji: 110 min.


TWÓRCY:
Reżyseria: Antonio Luigi Grimaldi(Antonello Grimaldi)
Scenariusz: Nanni Moretti, Laura Paolucci, Francesco Piccolo
Producent: Domenico Procacci
Producent wykonawczy: Eric Abraham
Zdjęcia: Alessandro Pesci
Montaż: Angelo Nicolini
Muzyka: Paolo Buonvino
Kostiumy: Alexandra Toesca

OBSADA:
Nanni Moretti ... Pietro Paladini ("Pokój syna")
Valeria Golino ... Marta
Alessandro Gassman ... Carlo Paladini
Isabella Ferrari ... Eleonora Simoncini
Silvio Orlando ... Samuele
Blu Di Martino ... Claudia Paladini
W rolach epizodycznych: Roman Polański i Katarzyna Smutniak.

CIEKAWOSTKI:
- Scenariusz powstał na podstawie książki Sandro Veronesi.
- Kasia Smutniak jest ubrana w koszulkę z trasy koncertowej The Who. Reżyser filmu, Antonio Luigi Grimaldi, jest wielkim fanem zespołu, a koszulkę kupił podczas koncertu grupy latem 2007 roku w Weronie.

RECENZJE:
cichy chaos
Film nie rozczaruje międzynarodowej publiczności, która przyszła zobaczyć kunszt aktorski Moretti'ego – jego ironiczność i dojrzałość aktorską.
www.hollywoodreporter.com (Festiwal w Berlinie)
Subtelny i wciągający film, łączący smutek z ciepłym humorem i dojrzałą zmysłowością.
WFF 2008
"Cichy chaos" to dramat, który odnajduje elementy humoru, w najmniej oczekiwanych momentach.
www.entertainment.ie
- Porażający. Moretti, pojawiający się w prawie każdej scenie, gra z oszałamiającą empatią.
The Times of London
- Pięknie i płynnie opowiedziany film dotykający, z wielkim zrozumieniem i ciepłem, tematu bólu.
Jay Weissberg, Varierty


WYWIAD – MUZYKA W CICHYM CHAOSIE – rozmowa z Antonio Luigi Grimaldim
Jaka jest rola muzyki w twoim filmie?
Zasadnicza różnica między amerykańskim a włoskim kinem jest taka, że w amerykańskich filmach muzyka kreuje napięcie. Muzyka towarzyszy nam każdego dnia, a każda piosenka przekierowuje nas do jakiś emocji, wspomnień. Niektóre utwory tworzą w głowie obrazy, które odwołują do konkretnych scen, a to sprawia, że są one bardziej intymne. We Włoszech musimy często ciąć koszta i ograniczać budżet na muzykę. Musimy używać nowych emocji, stworzonych przez oryginalny soundtrack do danego filmu. Gdybym był włoskim producentem, wybrałbym taniego aktora i zainwestowałbym dużo pieniędzy w muzykę!

Jaką piosenkę wybrałeś do Cichego chaosu?
W powieści Veronesi, piosenka Radiohead odgrywa, na poziomie narracji, bardzo ważną rolę, ale ten aspekt książki nie mógł być przeniesiony do filmu. Ale chciałem złożyć hołd książce, wykorzystując ich Pyramid song.
Wybór dwóch innych utworów - Cigarettes and Chocolate Milk Rufusa Wainwrighta i Your Ex-lover Is Dead Stars – wynikał tylko z moich własnych upodobań. Aspekt melodyczności filmu był dla mnie bardzo ważny i kształtował atmosferę całości.

Jak ci się pracowało z Paolo Buonvino?
Rozrzedzona, zawieszona atmosfera, która głównie charakteryzuje film, jest bardzo trudna do wyrażenia. Potrzebowaliśmy dyskretnej melodii, która nie naruszałaby struktury scen, ale wspierałaby je. To sprawiło, że po raz pierwszy wybrałem młodego muzyka, który jednocześnie był ekspertem w tworzeniu ścieżek dźwiękowych.
Narrację muzyczna zastosowaliśmy na zasadzie puzzli, jedynie w ostatniej scenie muzyka eksploduje. Początkowo mieliśmy sam temat muzyczny – podzielony, poprzerywany i narastający aż do ostatniej sceny.
Wyeliminowałem wszelkie odgłosy ze sceny seksu między głównym bohaterem, a kobietą którą uratował, kreując w ten sposób coś bardzo realnego, agresywnego, pozbawionego jakichkolwiek romantycznych aspektów.

Jaki jest twój gust muzyczny?
W zasadzie doceniam wszystkie gatunki muzyczne i staram się być na bieżąco. Uformował mnie amerykański i angielski rock lat 70-tych. To był czas, który stworzył kilkanaście ikon nie tylko w muzyce, ale i w kinie i innych sztukach. Jeśli nie zostałbym reżyserem, chciałbym robić radio, ale takie z lat 70- tych, gdzie można było rozmawiać o muzyce i jej autorach.
Źródło: VIVARTO sp. z o. o.
2009-07-20 13:41:33