Menu strony

Dzień kobiet

Dzień kobiet
Poniższy tekst pragnąłbym skierować do obu płci, przede wszystkim tej pięknej, choć podobno słabej oraz tej drugiej - już nie tak pięknej, lecz wcale nie znaczy, że gorszej.

Zastanawiam się jaki procent osób czytających ten artykuł, będzie wiedzieć co wspólnego z Dniem Kobiet ma Nowy Jork, Rewolucja Lutowa czy też pani premier Hanna Suchocka? Otóż, wbrew pozorom, bardzo wiele.

Wielu mężczyzn, sceptyków tego święta wyłącznie dla pań, rozpowiada na lewo i prawo plotki o genezie Dnia Kobiet, która ma swój początek w czasach bardzo lubianego przez wszystkich - PRLu. Panowie! Nic bardziej mylnego.
Wszystko zaczęło się w 1857 roku, za oceanem, w kraju, o wzniosłej nazwie United States of America, w państwie w którym nawet najbiedniejszy obywatel może podróżować bez wizy (zamierzona ironia). I w tym pięknym kraju właśnie, a dokładniej w Nowym Jorku, kobiety pracujące w przędzalni bawełny, wpadły na pomysł, aby ogłosić strajk. Wysunięte postulaty były dwa: chciały krótszego dnia pracy oraz takiej samej pensji jaką mieli mężczyźni pracujący w tejże fabryce. Od tamtego dnia kobiety zaczęły wierzyć w swoje siły, odbiło się to echem na całym świecie, a wydarzenie to do dziś jest symbolem walki kobiet o równouprawnienie, oraz lepsze warunki pracy.
60 lat później, w Piotrogrodzie na terenie Rosji, dochodzi do strajku kobiet w przemyśle tekstylnym, który przeradza się następnie w rozruchy, ale niestety zostaje krwawo stłumiony.

Po tych wydarzeniach, nazwanych "Rewolucją Lutową", rząd Rosji nadał kobietom prawa wyborcze, działo się to 8 marca 1917 roku i dlatego też, Międzynarodowy Dzień Kobiet jest obchodzony właśnie w tym dniu.

Ta historia nie jest przypomniana po to, aby mężczyźni pozostali bez argumentów, którymi tak dzielnie się bronią przed Dniem Kobiet. Chodzi przede wszystkim o świadomość, której często nam brak, przed wysnuwaniem teorii, które nie mają pokrycia z prawdą.
Dlaczego, więc lwia część społeczeństwa uważa, że to święto to twór PRL, pozostałości po czasach z których dziś się już tylko śmiejemy?

Kobieta
W kraju usytuowanym nad Wisłą Dzień Kobiet został zauważony dopiero po II wojnie światowej, gdy to 8 marca, kobietom w zakładach pracy składano życzenia oraz dawano upominki. Oczywiście, jeśli upominkami można nazwać rajstopy, kawę czy też mydło, no ale znając uroki tamtych czasów, bądźmy pełni podziwu, że nie była to rolka papieru toaletowego.
Prócz tych wspaniałych podarunków, rytuałem również było pokwitowanie odbioru kwiatka, a ściślej mówiąc – goździka lub tulipana w liczbie jednej sztuki.
I w tak miłej atmosferze dzień 8 marca był czczony do roku 1993, gdy to pani premier Hanna Suchocka, nie wiedzieć czemu, zniosła oficjalnie jedyny dzień w roku, w którym można było podarować kobiecie kwiatka, bukiet czy inna roślinkę, nie obawiając się podejrzanego wzroku kolegów z pracy.

Mamy rok 2008, nie ma kartek na żywność, nie ma PRLu, nie ma też w rządzie pani premier Hanny Suchockiej, a mimo to Dzień Kobiet nadal jest obchodzony. Przetrwał do dziś, trzyma się dobrze i nie ma zamiaru zanikać.
Wiemy już, że to nie jest święto komunistyczne, dla przypomnienia, powstało ono ku czci ofiar walki o równouprawnienie kobiet. Czy teraz, kiedy już jesteśmy tego świadomi, wszyscy mężczyźni zrobią miłą niespodziankę kobietom, gdy przyjdzie 8 marca? Niestety nie. Będą głosić banialuki, że każdy inny dzień jest dobry na to i nie widzą powodów, aby coś specjalnego robić w święto kobiet. Oczywiście, że każdy dzień jest właściwym, tylko dlaczego nie widzę tego codziennie? Dlaczego codzienny obraz to siedzący faceci i stojące kobiety w komunikacji miejskiej? Dlaczego widzę wpychających się mężczyzn przed kobiety w futrynę drzwi? Gdzie uśmiech w kolejkach po pieczywo? Gdzie ta miłość i szacunek na ulicach? Gdzie ten tłok w kwiaciarniach, perfumeriach czy sklepach z bielizną? Dlaczego nie wchodząc do mieszkania Nowaka czy Kowalskiego, wiem, że o 17:00 żona mu podaje właśnie barszcz, na drugie mielone, a potem piwo i rzadko kiedy usłyszy "dziękuję"?
Czy jeśli tego nie widzę to nie znaczy czasem, że kobiety nie mają jednak święta przez 365 dni i należy im się szacunek przynajmniej jeden dzień w roku? Czy to tak wiele, aby przyznać im rację nawet kiedy jej nie mają? Wytrzymać bez kłótni 24h, zrobić niespodziankę, powiedzieć komplement z przekonaniem w głosie, bo "ładnie wyglądasz" straciło już dawno wartość. Mężczyźni, czy to rzeczywiście tak dużo nas kosztuje?
Pamiętajmy jednak, że czego byśmy nie zrobili, jaka by nie była nasza decyzja i tak prawdą na zawsze pozostaną słowa, które napisał Ignacy Krasicki:

"Mimo, że tak wielkie płci naszej zalety,
my rządzim światem, a nami kobiety."
Źródło: Bartosz Studenny
2008-03-05 10:54:20